Nie są nam dane na zawsze. 

Tak naprawdę to mamy je na chwilę. Dostajemy je na „przechowanie”. Jakkolwiek to brzmi 😉 To czas, gdy mamy się nimi zaopiekować, wychować i… Puścić w świat.

ONE NIE SĄ NASZĄ WŁASNOŚCIĄ

Nie jesteśmy od tego, by traktować swoje dzieci jak własność. Naszym zadaniem jest, by nauczyć malucha samodzielności. By radziło sobie w życiu, aby z odwagą i podniesionym czołem ruszyło w świat. I choć chcemy je ochronić przed złem to w końcu musimy odpuścić. Przekazać wiedzę, wiarę i liczyć na to, że upadków będzie mniej niż w naszym przypadku. 

dzieci nie są własnością

CZY WYCHOWUJESZ TAK SWOJE DZIECKO?

To niesamowity dar- macierzyństwo. I niesamowita odpowiedzialność. Pojawia się pokusa, by „zatrzymać” dziecko dla siebie. W końcu tyle lat poświęciło się na to, by młody człowiek wyrósł na mądrego dorosłego. I co teraz? Koniec? 

Często moment usamodzielnienia dziecka jest źle przyjmowany przez rodzica. To, co nowe- budzi strach. Gdy po 20 latach zmienia się nasza rzeczywistość to wierzę, że nie jest łatwo. Dlatego już dziś dobrze sobie uświadomić, że…

DZIECI ODEJDĄ, MĄŻ ZOSTANIE

Albo też odejdzie. Gdy okaże się, że nic prócz dzieci Was nie łączyło. 

Niestety takie przykłady można mnożyć. Kiedy kobieta poświęca się bez reszty wychowywaniu dzieci. Zatraca się. Jej świat kręci się wokół problemów maluchów, czas spędza z nimi, rozmawia praktycznie tylko o nich. A mąż? Mąż funkcjonuje jako dodatek. Rozmowy z mężem ograniczają się do tego jakie zakupy trzeba zrobić, co naprawić, ewentualnie jak rozwiązać konflikty, gdy dzieci dorastają.

Gdy nie zadbamy o relację na co dzień to nie możemy się łudzić, że da się nią łatwo odbudować. 

A odbudowywanie tego, co zostało zaprzepaszczone kilkanaście lat wcześniej to mozolna praca. Dobrze to znam z własnego doświadczenia. Gdy pojawiły się dzieci-i to jeszcze dwójka z małą różnicą wieku to siłą rzeczy świat zmienił kierunek. 

O ile na początku to normalne to jednak z czasem warto wrócić do właściwych proporcji.

Relacja z mężem, przed relacją z dziećmi.

Gdy odwrócimy kolejność to pojawiają się zaniedbania, gdy dopiszemy do tego zmęczenie i chęć zadbania o siebie to zanim się obejrzymy, a więź w związku się rozluźnia. Każdy ma swoje problemy, bolączki. Dlatego…

LEPIEJ DBAĆ CODZIENNIE

By nie musieć potem ciężko pracować na to, by odbudować coś, co jest już ruiną. 

Bieżąca praca się opłaca. To codzienne gesty, miłe słowo, zainteresowanie. Czasem wystarczy wysłuchania. Każdy z nas chce się czuć kochany i doceniany. Zatem kochaj i doceniaj męża.

Co może okazać się pomocne? 

Żyj ze świadomością końca

Chwilę przed śmiercią nie będziesz żałować tego, że wiele czasu poświęciłaś dzieciom i mężowi. Będziesz za to żałować setek godzin zmarnowanych na kłótnie*. Będziesz żałować tego, że zbyt długo chowałaś urazę, nie potrafiłaś przebaczyć. Nie powiedziałaś mężowi jak bardzo go szanujesz, doceniasz. 

Zadawaj sobie pytanie: Co czuje mój mąż mając mnie za żonę? Jeśli odpowiedź Cię nie satysfakcjonuje to już dziś spróbuj to zmienić. Małymi krokami. 

Mi pomogła książka Jaką żoną jestem. Jeśli chcesz zmieniać się na lepszą żonę, kobietę, partnerkę to nie wahaj się po nią sięgnąć. Powodzenia!

 

mama

 

* Z książki Jaką żoną jestem Lindy Dillow


JEŚLI MYŚLISZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ, TO BĘDZIE MI MIŁO, GDY: 

  • podlajkujesz go albo udostępnisz (wpis TUTAJ)
  • pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza
  • zaobserwujesz mojego Facebooka (wtedy będziesz ze wszystkim na bieżąco)
  • dołączysz do nas na Instagramie

Podziel się