Dokument „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich budzi emocje. Prowadzi do podziałów. Ale jest jedna ważna rzecz, z którą każdy z nas musi się zmierzyć po jego obejrzeniu- uznać prawdę.

Jako osoba wierząca też tą prawdę muszę uznać. Bez wypierania. Prawda jest taka, że istnieje pedofilia w kościele i była ona ukrywana. To drugie- zaraz po bólu ofiar- najbardziej mnie dotyka. 

Oburza mnie to, bo takie sytuacje nigdy nie powinny mieć miejsca. Ustalmy dla pewności:

NIGDY

Podobnie jak rodzice powinni chronić swoje dzieci, nigdy ich nie krzywdzić. Z kolei mężowie szanować żony, a żony mężów. 

Księża powinni natomiast świecić przykładem, stanowić opokę dla rodzin, dawać przykład. Niestety zawodzą. I to w najgorszy z możliwych sposobów- krzywdząc bezbronne dzieci. Niszcząc ich niewinność i naznaczając do końca życia.

Po ludzku- jestem wkurzona. Wkurzona faktem, że nie siedzą w więzieniu jak każdy pedofil, który nie nosi sutanny. 

Słyszałam, że ten film to atak na kościół. Ale atak został już przeprowadzony i to od środka. Ludzie, którym się ufa- zawiedli. Ich przełożeni prawdę ukrywali, a gdy wyszła na jaw- wciąż nie doprowadziła do ostatecznych decyzji.

Boli.

Boli i jest mi wstyd. Wstyd mi za tą część kościoła. Obłudną, ciemną, niszczącą. 

Wstyd mi zupełnie jakby to był ktoś z rodziny. 

CZY ODEJDĘ Z KOŚCIOŁA?

Znam Kościół z innej strony. Ze strony osoby, której rodzina się nawróciła. A wspólnota przyjęła nas z otwartymi ramionami. Spotkaliśmy całą masę osób świeckich i księży- wspierających, pogodnych, poświęcających się dla idei. Z powołaniem. Jestem wdzięczna, że właśnie takich spotkałam na swojej drodze. 

Szanuję ich i przykro mi, że w ich szeregach znajdują się osoby niegodne tego, by nazywać się duszpasterzami. Nazwałabym ich niszczycielami dusz, bo po takiej traumie z dzieciństwa ciężko się potem udźwignąć.

Cień pada na cały Kościół. 

Ale ten sam Kościół powinien reagować, a nie chować głowę w piasek. Chronić powinno się ofiary, a nie oprawców. Tego nie jestem w stanie zrozumieć. 

Ludzie są pełni wad, ale to nie dla nich jestem w Kościele. Nie jestem tam dla porywających w mowie księży, czy dla poczucia wspólnoty. Jestem, bo…

Wierzę w Boga. W ludzi staram się wierzyć. 

Oni jednak bywają zawodni. Nawet Ci najbliżsi. 

CO MOGĘ ZROBIĆ?

Jestem za tym, by uświadamiać. To jest duży problem w Kościele. Trzeba z tym walczyć. Niech jak najwięcej osób zobaczy dokument, niech przestanie w nas kiełkować przekonanie, że to jakaś zmowa przeciw wierze. 

Ofiary są prawdziwe. Ich ból też.

Trzeba domagać się sprawiedliwości. Nagłaśniać takie przypadki, domagać ukarania sprawców. 

A jednocześnie- nie popadać w paranoje. Takie zboczenia niestety są częścią dzisiejszego świata. Chciałabym, aby było inaczej, ale nie chcę żyć w jakiejś ułudzie. Pedofile są spotykani w różnych zawodach. Jako rodzice musimy być ostrożni- komu powierzamy nasze dzieci, dlaczego akurat tej dorosłej osobie ufamy?

Sprawdzajmy, nie ufajmy na ślepo. To w końcu chodzi o nasze dzieci. 

ROZMAWIAJMY Z DZIEĆMI

W większości opisywanych przypadków dzieci były zastraszane. Nie wspominały rodzicom co się dzieje, a jak już powiedziały to rodzice im nie uwierzyli (jakie to musiało być dla nich straszne!!).

Budujmy z naszymi maluchami więzi. Budujmy zaufanie. Spędzajmy jak najwięcej czasu. Tylko, gdy będziemy blisko naszych pociech to dostrzeżemy, że coś jest nie tak. 

Uświadamiajmy, że nie wszyscy ludzie są dobrzy. Mają czasem złe zamiary. Pokazujmy granice, jakich dorośli nie powinni przekroczyć. Niech dziecko wie, że ma się bronić w sytuacji zagrożenia. Ma prawo chronić siebie, nie pozwolić się dotykać.  I co ważne- może powiedzieć rodzicom wszystko. 

Niech ta lekcja zostanie przez nas odrobiona. 

 

A co do filmu to jestem poszarpana emocjonalnie. Ale nie o mnie tu chodzi. A o ofiary. Im się należy nasza walka o to, by nie zamiatać takich okrucieństw pod dywan. 

 

 

Podziel się