Wczoraj deszczowy dzień i jakoś nam nic się nie chciało.
Dzisiaj chociaż trochę lepiej, na szczęście 🙂
Ale wracając do dnia wczorajszego…
Pogoda nas nie rozpieszczała, więc po pierwszej drzemce wybrałyśmy się na zakupy…

Mama w swoim żywiole, córcia też już złapała bakcyla… Szkoda tylko, że tata nie do końca rozumie mojego entuzjazmu (może dlatego, że po każdych takich zakupach nasz budżet ulega znacznemu wyszczupleniu…?).

Hmm… w każdym razie myśmy się dobrze bawiły ;).
Nawet skorzystałyśmy z promocji w Rossmannie, gdzie do wczoraj można było kupić produkty żywnościowe dla dzieci -25%.

A to nasz nabytek, który mama wyhaczyła w Pepco.

Pikowana kurteczka za niecałe 35 zł.
Chociaż jak to tata stwierdził za wygląd 10, za praktyczność może 1 😉 (oj tam, oj tam).
Tym sposobem dołączyła ona do reszty naszych jesiennych zakupów:

Płaszczyk upolowałam w Textil Market za 29,90 zł (co prawda troszkę za duży ale przynajmniej dłużej ponosi).

Wróciłyśmy na kolejną drzemkę do domu. Po drugim spanku mamcia musiała coś wymyślić, by zagospodarować jakoś czas córeczce, która w domu za długo nie potrafi wysiedzieć.

I tak trafiłyśmy na salę zabaw dla dzieci, nieopodal naszego miejsca zamieszkania.
Pierwszy raz byłyśmy w takim miejscu. Byłam pozytywnie zaskoczona.

Co prawda Laura była najmniejszym uczestnikiem zabaw (średnia wieku to jakieś 3 latka) ale jak tylko zobaczyła dzieci i mnóstwo zabawek to ruszyła migiem, nie oglądając się nawet na mnie.

Wcale się nie bała, a raczej ja byłam momentami przerażona, bo starsze dzieci niekoniecznie zwracały na nią uwagę, gdy przechodziły obok lub rzucały piłkami…

Ona się cieszyła i nie była świadoma zagrożeń. Jako jedyna jeszcze więcej chodziła na pupie, niż na nóżkach ale zupełnie jej to nie przeszkadzało.

Jakbym wyszła to pewnie nawet by nie zwróciła uwagi… Ehh z jednej strony to dobrze, że nie boi się nowych miejsc, byle było dużo zabawek i inne dzieci :).

Koszt za godzinę to 8 zł, myślę, że nie ma tragedii. Oczywiście jak się chodzi sporadycznie, a nie raz w tygodniu.

Myśmy były w ramach sprawdzenia pół godziny.

Ale na pewno jeszcze nie raz zjawimy się w podobnym miejscu, widząc jaką to radość sprawia Lorii.

A teraz czas na zdjęcia 🙂

Ogólnie rzecz ujmując- basen z piłkami rządzi.

Podziel się