Zdanie tytułowe nie miałoby sensu, gdybym nie dodała do niego- „w tej konkretnej sytuacji”. Ale zanim zacznę opowiadać o jaką konkretną sytuację chodzi to pozwól, że nakreślę krótko jaki jest problem z dzieleniem się zabawkami przez najmłodszych. 

Wymagamy tego od dzieci, co jest zgodne z normami społecznymi. Dzielenie się z innymi swoją własnością, szczególnie, gdy jest się małym dzieckiem jest dobrze widziane przez innych. Wręcz pożądane. Od najmłodszych lat próbujemy wpoić maluchom, że dobrze jest się dzielić, gdy ktoś do nas przychodzi. Nakłaniamy szkraby, by oddały w piaskownicy łopatkę, gdy drugi maluch chce się przyłączyć do zabawy. Dzielenie się jest czynnością, która wywodzi się z dobrych pobudek. Ale tak naprawdę nam- dorosłym chodzi o coś zupełnie innego. 

DLACZEGO NAKŁANIAMY DZIECKO, BY PODZIELIŁO SIĘ ZABAWKĄ?

To czy dziecko podzieli się, czy nie to tak naprawdę świadczy o nas- rodzicach i o naszym wychowaniu dziecka. Chyba nikt z nas nie chciałby usłyszeć, że nasz syn, czy córka jest egoistą. Nie potrafi bawić się z rówieśnikami, chce zabrać wszystkie zabawki dla siebie.

Z pewnością poczulibyśmy się zażenowani. Może padłyby słowa w kierunku naszego dziecka, że nie tak je wychowaliśmy, albo „to nieładnie- masz natychmiast przestać” itp.

Nasz autorytet mógłby ucierpieć, w końcu jesteśmy obserwowani przez innych rodziców, oceniani. 

Dziecko w takich sytuacjach też czuje się oceniane. Jakby nie było- ma prawo do swojej własności i dysponowania nią. Jak jednak pogodzić dobre relacje międzyludzkie i powyższe prawo?

Należałoby zacząć od jednej ważnej rzeczy. Jeśli chcemy mieć dobre stosunki z najbliższymi to…

MUSIMY SIĘ NAUCZYĆ SŁUCHAĆ

Jeśli dziecko wyraża sprzeciw to znaczy, że ma ku temu powód. Wskazane w takiej sytuacji jest wysłuchanie go, próba zrozumienia. Warto najpierw zająć się uczuciami malucha, kwestią rozmowy z nim, podjąć próbę wytłumaczenia sytuacji. A nie wychodzić z założenia, że zabawka ma zostać oddana, bo inaczej postronni ludzie źle o nas pomyślą. 

Podam Ci przykład, który dał mi do myślenia. Pochodzi on z książki „7 nawyków skutecznego działania„:

Pewnego dnia wróciłem na urodzinowe przyjęcie mojej 3 letniej córeczki i zastałem ją w kącie salonu, gdzie z buntowniczą miną ściskała kurczowo wszystkie prezenty, nie chcąc bawić się nimi z dziećmi. Od razu zauważyłem grupkę rodziców oglądających ten popis egoizmu. Zmieszałem się (…) Znałem, a przynajmniej czułem oczekiwania tych rodziców. Atmosfera w pokoju była napięta. Dzieci tłoczyły się wokół mojej córeczki, wyciągając ręce i prosząc, by mogły się pobawić zabawkami, które właśnie ofiarowały. A ona twardo odmawiała. Pomyślałem: „Stanowczo powinienem córkę nauczyć dzielenia się z innymi- jest to przecież jedna z najważniejszych dla nas wartości”. Poprosiłem ją zatem:

-Kochanie, proszę czy mogłabyś się podzielić zabawkami z przyjaciółmi, od których je przecież dostałaś?

-Nie- odpowiedziała stanowczo

Zastosowałem więc metodę łagodnej perswazji:

-Kochanie, jeśli będziesz się dzielić z dziećmi zabawkami w swoim domu to dzieci pozwolą się bawić ich zabawkami, gdy pójdziesz do nich.

Znów zabrzmiała natychmiastowa odpowiedź:

-Nie!

Zmieszałem się jeszcze bardziej, gdyż było oczywiste, że nie mam wpływu na córkę. Trzecią metodą było przekupstwo. Bardzo łagodnie powiedziałem:

-Kochanie, jeśli podzielisz się z dziećmi zabawkami dostaniesz specjalną niespodziankę. Dam Ci gumę do żucia.

-Nie chcę gumy!- wybuchnęła

Byłem już zirytowany. Zatem w czwartym podejściu odwołałem się do gróźb i lęku:

-Jeśli nie będziesz się bawić ze wszystkimi to zostaniesz ukarana. 

-No i dobrze!- krzyknęła. To są moje zabawki i nie muszę się nimi dzielić. 

W końcu odwołałem się do przemocy. Po prostu wziąłem kilka zabawek i dałem je innym dzieciom, mówiąc: macie dzieciaki, bawcie się!

Być może moja córka czuła potrzebę, by doświadczyć posiadania zabawek, zanim zdołałaby się nimi podzielić. A tak naprawdę, czy zanim coś posiedliśmy, możemy to w ogóle oddać? Potrzebowała mnie jako ojca, który dojrzalszy emocjonalnie, pozwoliłby jej tego doświadczyć. Ale w tamtym momencie zależało mi bardziej na opinii innych rodziców niż na rozwoju mojego dziecka i naszych wzajemnych stosunkach…

Ten fragment wydał mi się bardzo bliski. Przypomniałam sobie sytuację, gdy moje dziecko wcale nie miało ochoty podzielić się jakąś zabawką, bo dopiero co ją dostało. Córka chciała cieszyć się nią w samotności, by potem móc samej zdecydować, że da ją do zabawy komuś innemu. Tak niewiele. A jak wiele nieporozumień. Wszystko bierze się z niezrozumienia.

Już teraz wiem, że…

MOJE DZIECKO NIE MUSI DZIELIĆ SIĘ ZABAWKAMI

Gdy nie jest na to gotowe. Jeśli to jest nowa zabawka to ma prawo zdecydować. Nawet, gdy ktoś do nas przychodzi to pytam dziewczyn, czy jest jakaś zabawka, którą chcą zostawić tylko dla siebie? Mają do tego prawo. Na czas przyjścia gościa dany prezent jest chowany, dzięki temu unikamy wielu nieprzyjemności. A uczucia dziecka zostają zadbane.

Na tym powinno nam bardziej zależeć. A nie na opinii innych. 

 


JEŚLI MYŚLISZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ, TO BĘDZIE MI MIŁO, GDY: 

  • podlajkujesz go albo udostępnisz (wpis TUTAJ)
  • pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza
  • zaobserwujesz mojego Facebooka (wtedy będziesz ze wszystkim na bieżąco) ????
  • dołączysz do nas na Instagramie 

 

Podziel się