Jesteśmy na etapie nocnikowania (ściślej ujmując Laura jest), mamy już kilka przemyśleń na ten temat, stąd ten post.
Jakiś czas temu zaopatrzyliśmy się w nowy tron. Nocnik Fisher Price Edukacyjny W1330.

Do tej pory służył nam całkiem dobrze poniższy model. Tega Baby z pozytywką.

 
Porównując oba modele doszłam do daleko idących wniosków (trochę dziwnie to brzmi..).

Z racji tego, iż nocnik Tega Baby był tym pierwszym. Kilka zdań na jego temat.

Lekki, łatwy do przenoszenia i pomocny dzięki pozytywce (słychać jak dziecię „coś” zrobi- zaczyna grać melodia). Jedna piosenka, jej głośność nie jest denerwująca, także wszystko wydaje się ok.

Do czasu… Niestety melodyjka często się zacinała… Przykładowo- nie przestawała grać…. musiałam zamykać nocnik w łazience, by jej nie słyszeć i w ten sposób, po miesiącu czasu pozytywka się wyczerpała…

Niestety nie można wymienić w niej baterii, dlatego też tron z melodyjką stał się zwyczajnym nocnikiem.

Nie powiem… Jest to wkurzające, bo Laura siedzi, siedzi a ja nawet nie wiem, że już dawno nasikała..

Dużym plusem jest jednak cena -14,90 zł w Smyku (ostatnio też był podobny w Netto za 12,99).

Szkoda tylko, że czujnik z pozytywką nie przetrwał dłużej…

 W związku z czym postanowiliśmy zakupić nowy, jak nam się wydawało lepszy nocnik dla Lorci.

Padło na  Fisher Price Nocnik Edukacyjny W1330. 

Cena oczywiście już mniej atrakcyjna (w końcu to Fisher Price), ale tragedii też nie ma. Przez internet udało nam się zakupić go taniej (razem z przesyłką) niż kosztował w stacjonarnym sklepie (zapłaciliśmy niecałe 130 zł).


Nocnik posiada spłuczkę (to taki bardziej gadżet- srebrna po lewej stronie) oraz miejsce na papier toaletowy (po prawej stronie).
Co prawda bez sensu było wieszać papier toaletowy Laurze, bo z góry było wiadomo co z nim zrobi :).

Jednak sam wygląd nocnika jest estetyczny, a sam tron stabilny.
Porównując jednak do poprzednika- nie jest ona tak dobrze wyprofilowany. Na Tega Baby córci jakby wygodniej się siedziało.


Fisher Price ma natomiast zdejmowaną górną część, która może później posłużyć jako nakładka na sedes.

Jeśli chodzi o względy higieniczne to cieszy bardzo fakt, iż środkowa część (w której „wszystko” się zbiera) jest wyjmowana i można szybko pozbyć się nieczystości (w Tego Baby nie było takiej opcji).

Kolejnym plusem jest czujnik (podobny jak u poprzednika), który odgrywa melodie w momencie, gdy „coś” na niego trafi.

A propos melodii… Tak jak w Tega Baby muzyczka mi nie przeszkadzała, to z kolei w Fisher Price „mówi” po polsku. A raczej odśpiewuję dwie melodyjki, które po jakimś czasie zaczęły działać mi na nerwy (bo wchodzą w ucho i nie chcą wyjść…).

Jednak da się z tym żyć 😉
Plusem jest to, że nocnik jest na wymienialne baterie, także nie będzie takiej sytuacji, jak z naszym pierwszym tronem, kiedy to melodia się zacięła i nie dało się z tym nic zrobić.

Reasumując. Nocnik Tega Baby jest w sam raz na początek, jednak na dłuższą metę raczej się nie sprawdza. Fisher Price ma swoje minusy jednak może posłużyć na dłużej i ostatecznie wygrywa w porównaniu do Tega.


 

1,107 total views, 1 views today

Podziel się