Od rana zębole nie dają nam spokoju. Przeżyliśmy już wszystkie jedyneczki, które wychodziły z bólem, potem miesiąc przerwy i powtórka z rozrywki.
Lorcia wkłada paluszki na siłę do buzi, panicznie płacze i niewiele pomaga… Panadol podany, maść do smarowania dziąsełek przygotowana ale mała nie chce nawet, by dotykać dziąseł.
Chodzimy, przytulamy, mówimy do niej i staramy się, by choć na chwilę zapomniała o bólu..
Nie lubię tej bezsilności.. Gdy nic więcej nie jesteś w stanie zrobić, prócz trzymania na rękach i wsłuchiwania się w paniczny płacz.
Jednak w miarę upływu czasu jesteśmy silniejsi… Przeżyliśmy męczące Laurę kolki, które potrafiły ją dręczyć przez kilka godzin. Mało specyfików na nią działało… Ale daliśmy radę.
Teraz też damy… Ale tu nie chodzi o nas… Tylko o NIĄ. Dlaczego taka mała istotka musi tyle wycierpieć?
Trzymam się myśli, że to wszystko przejdzie, że w końcu przestanie boleć.
Teraz śpi i miejmy nadzieję, iż obudzi się z lepszym humorem.

A teraz mała fotorelacja z ostatniego tygodnia (czyli coś bardziej pozytywnego :)).

Tetrucha jako nieodzowny towarzysz podczas ząbkowania..

Gryziemy wszystko, co popadnie.

Czerwone korale

Maminy cień 🙂

Polowanie na kotecka

Zabawy na świeżym powietrzu

Szczęśliwe dziewuszki

936 total views, 1 views today

Podziel się