Mama lubi kwaśne rzeczy, czego tata nie do końca rozumie. Miło mi jest stwierdzić, że to jest rzecz, jaką odziedziczyła córa po mnie! (jest ich niewiele, więc cieszę się z byle głupoty, bo Laura jest prawie wierną kopią taty).

A to jej reakcja na kawałek cytryny z maminej herbatki (mama z tatą płakali ze śmiechu :D).

Mimo, że się na początku krzywiła to i tak rączkę po jeszcze wyciągała i tak zjadła prawie cały plasterek 😀

A teraz czas na kolejną kreatywną zabawę. Mama znów się postarała, by córeczka frajdę miała. Tak więc oprócz garnków, łyżeczek i kartonów do listy ulubionych zabaw Lorci mogę oficjalnie dopisać: FRUWAJĄCE SIATKI.

Ostatecznie przypomniała sobie o istnieniu mamy i możliwości wdrapania się na nią.

Taka była zajawka na dzień dobry. Potem wizyta u dziadków i gra w piłkę ale mama aparatu nie brała, by Was już zdjęciami nie zamęczać 🙂

977 total views, 2 views today

Podziel się