Jak nam minął dzisiejszy dzień?
Na dzień dobry mycie ząbków.

Potem plażing w Rewie (tak, tak w końcu nam się udało wybrać z córą). Jednak nie trwało to długo… (po godzinie wracaliśmy na syrenie). Wszystko przez przekombinowanie rodziców. Stwierdziliśmy, że pojedziemy zaraz przed jej pierwszą drzemką (około 9:30) i spokojnie zaśnie sobie na plaży. W tym czasie mama z tatą mieli się smażyć na słoneczku w błogim spokoju. No cóż…
Wyszło tak, że Laura już w samochodzie miała ciężkie powieki a maminka robiła wszystko, by ona swych oczków ostatecznie nie zamknęła… Jakoś się udało. Przyjechaliśmy na miejsce z przymuloną córą. Rozłożyliśmy się i…. ku naszemu zdziwieniu Laura już ani myśli o spaniu. za dużo bodźców, nowych wrażeń (piasek, dzieci, ogólny hałas). Po dwóch próbach usypiania odpuściliśmy temat. Jednak natury nie da się oszukać. Laura walczyła jak mogła, bo chciała dalej bawić się grabkami, łopatką i piaskiem. A powieki stawały się coraz cięższe. Jak widać na zdjęciach pełna powaga :).

Zapadła decyzja: wracamy do domu. Oczywiście plan był taki, że w samochodzie nie może zasnąć tylko jak wrócimy do domu. Dlaczego? Bo nasze dziecko regeneruję się natychmiastowo. Dziesięć minut drzemki i 2 kolejne godziny szaleństwa. A w domku śpi 1-2 jak jest zmęczona i oczywiście chwila dla nas bezcenna.
Nie chcę już mówić jak wyglądała podróż z powrotem… Grunt w tym, że jakoś dotarliśmy z córą na alarmie i uśpiliśmy ją w domku.
Wstała po 13 a na 14 na imprezę imieninową do dziadka. A z imprezy fotorelacja (z zabaw z jej starszą o rok kuzynką Julką).

Miłej nocki 🙂

1,020 total views, 1 views today

Podziel się